-ZIEMIA OBIECANA-

Zapewne każdy z nas ma miejsce do którego uwielbia wracać.Może dlatego,że w jakimś stopniu ukształtowało jego charakter dzięki czemu wie,że poradzi sobie w każdej sytuacji? Ma rodzinę,która zawsze ciepło go powita domowym obiadkiem i napitkiem?Poznał tam świetnych ludzi z którymi ma multum wspaniałych wspomnień? Lub kocha je bezinteresownie,tak po prostu darząc je pewnym sentymentem? Moim takim miejscem jest bez dwóch zdań Łódź!

Nie,nie ta która przecina fale na wzburzonym morzu,lub bada jego nieodkryte głębiny.Mowa o mieście w centralnej Polsce,kolebce polskiego przemysłu włókienniczego.Mieście „meneli”,które ukształtowały cztery kultury. Palete ze wszystkimi odcieniami szarości znajdziemy właśnie tu,choć ostatnio jest ona wzbogacana o dużo przyjemniejsze barwy,co powoduje pewien kontrast powoli odchodząc od smutnego i brzydkiego wizerunku miasta,które przez lata skalane było dymem buchającym z kominów fabryk,które swego czasu coraz częściej pojawiały się w krajobrazie Łodzi.16683_1458991097697077_1428615503520630626_n

DSC_0164DSC_0231Przeprowadzając wywiad środowiskowy,z ludźmi z „zewnątrz”,często wdając się z nimi w dyskusje na temat „zajebistości” swoich miast,Łódź utożsamiana była,w zasadzie TYLKO z jej sercem-ulicą Piotrkowską. Wizytówka miasta,najdłuższa ulica handlowa w Europie,i jedna z piękniejszych w Polsce,na której podziwiać można kamienice budowane w różnych stylach,zdobione fryzami,ornamentami czy wykuszami,galerie wielkich łodzian -rzeźby z brązu przedstawiające sławne persony związane z miastem.Ponadto najlepsze restauracje,puby,dyskoteki czy sklepy-dla każdego coś dobrego.

DSC_0223

Łódź ma swój specyficzny klimat,na który moim zdaniem wpływa to,co kiedyś stanowiło o sile miasta czyniąc je jednym z prężniej się rozwijających- fabryki. Niegdyś tworzące krajobraz miejski,w ich murach jednak nie słychać łomotu maszyn włókienniczych.Popadające w ruinę,bądź adoptowane do celów odbiegających od pierwotnych – biura,hotele czy centra rozrywki.Najlepszym przykładem przedstawiającym ogrom kompleksów fabrycznych wraz z siedzibą(pałacem) właściciela,jest dzisiejsza Manufaktura.Największe centrum handlowo-usługowe w Polsce, powstałe na terenach dawnej fabryki łódzkiego „króla bawełny” Izraela Poznańskiego.Cały kompleks robi wrażenie,a budynki z czerwonej,nieotynkowanej cegły oddają atmosferę miejsca.

Przez młodzieńcze lata,funkcjonując na co dzień w tym mieście,nie zdawałem sobie sprawy,ani z jego historii(polecam wybrania się do muzeów),ani z tego jak jest piękne,na swój dziwny i pokręcony sposób.Uświadomiły mi to dopiero lata spędzone na emigracji,gdy często przylatywałem w odwiedziny… zakochałem się w tym mieście.Często zadając sobie pytanie „jak wcześniej mogłem tego wszystkiego nie dostrzegać”? Po dziś dzień,przechadzając się po mieście,mam wrażenie jakbym był tu po raz pierwszy,napawając swój wzrok tym wszystkim co mnie otacza… moja Łódź… moja mała ojczyzna…

DSC_0220DSC_0163DSC_0230DSC_0237

Reklamy

-Spała i okolice-

Korzystając z urlopu,w swym rodzimym mieście Łodzi,natrafiłem na zachęcająco wyglądającą ofertę jednego z hoteli w Spale.Przeglądam broszurkę wszystko wygląda ,pięknie i ładnie. W dodatku mają żubra! „Dobry pomysł,by oderwać się od zgiełku miasta i wypocząć na łonie natury”-pomyślałem.Bowiem ośrodek w którym rezydował Car Aleksander III,prezydent Ignacy Mościcki,jak i całe rzesze sportowców,znajduje się na terenie Spalskiego Parku Krajobrazowego.Wśród tak znamienitych osobistości,które były tam bywalcami,nie mogło zabraknąć i mnie.Zatem w drogę!Okolica była bardzo spokojna.Nie będę ukrywał,ale czułem się lekko zawiedziony.Na terenie ośrodka który otoczony jest lasem,wyróżniała się wysoka na 36 metrów wieża ciśnień ,u podnóży której znajdowała się kawiarenka,o czym dowiedzieliśmy się później.

DSC_0061

Nie tracąc jednak optymizmu,chciałem się przekonać „Ile soku uda się wycisnąć z tej cytryny”? W swej ręce dzierżyłem przewodnik po okolicach ,okazało się ,że „nieopodal”bo zaledwie 4 km, jest bunkier kolejowy w Konewce.Czyli to co tygryski lubią najbardziej!Nasz kierowca twierdził,że  zna drogę ,wiec chwila później byliśmy w samochodzie,pędząc…w złym kierunku.Jak się potem okazało,na złe nam to jednak nie wyszło. Trafiliśmy do Inowłodza,gdzie po naszej prawicy ukazały się ruiny zamku Kazimierza Wielkiego,z niezwykle ubogą fosą ,którą w pewnych miejscach dało się przejść. Więc jeśli tak wyglądały nasze umocnienia w średniowieczu nie dziwi fakt,że mieliśmy tak częste kłopoty z najeźdźcami. Znając życie osoby odpowiedzialne za odrestaurowywanie zamku dały dupy tnąc koszta.Wiem czepiam się ,w końcu to tylko fosa…Rzut beretem od zamku na wzgórzu znajdywał się kościół św.Idziego nieopodal,pomnik Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego,z tarasem widokowym,i piękną panoramą okolicy… równina przez którą przepływając, Pilica tworzy zakola,niebo czyste jak łza,słońce które powoli zachodzi tworząc na horyzoncie pomarańczową poświatę i temperatura która sięga -12’C ,zmuszając nas tym samym do taktycznego odwrotu.W samochodzie temperatura była dużo przyjaźniejsza.

DSC_0026DSC_0022

Udało nam się zajechać do Konewki gdzie ukazała nam się ogromna betonowa konstrukcja pokryta mchem. Przed wejściem do bunkra stała armata z którą strzelamy kilka pamiątkowych foteczek.Pośpiesznie zmierzamy do wejścia by usłyszeć -„zamykamy”.

Pan sprawujący opiekę nad obiektem był lekko podirytowany,zapewne marzył mu się odpoczynek w swych czterech kątach przy ciepłej herbatce,co było zrozumiałe przy takim mrozie.Do zamknięcia jak się potem okazało zostało 10 minut.Po krótkiej konwersacji i namowie,udało nam się wynegocjować zwiedzanie w ekspresowym tempie,jak i wejść za friko,dzięki dobroci „gospodarza”, za co jeszcze raz serdecznie dziękuje ! Idąc wzdłuż peronu ,mijamy wyeksponowany sprzęt militarny (samochody,armaty) ,gabloty,makiety jak i informacje dotyczące obiektu.Nigdy wcześniej nie byłem w bunkrze,tym bardziej bylem zafascynowany wszystkim co mnie otaczało,próbując wyobrazić sobie,jak ten obiekt funkcjonował kilkadziesiąt lat wstecz,puszczając wodze fantazji.By nie nadwyrężać cierpliwości przemiłego Pana który umożliwił nam zwiedzanie,kierowaliśmy się do wyjścia,gdzie miejsce miała kolejna sesja zdjęciowa przy budce wartownika,wraz z ekwipunkiem.

DSC_0051DSC_0040

Zajechaliśmy na ośrodek,gdzie w pobliskiej gospodzie,przypominające trochę te „zakopiańskie”wrzuciliśmy coś na ruszt. Dalej eksplorując okolice,spacerujemy przez park w stylu angielskim ,gdzie nieopodal znajduje się zabytkowy drewniany kościółek w stylu polskim. Jako wisienkę na torcie zostawiliśmy sobie żubra,który okazał się być żeliwnym pomnikiem Spały,nie żywym jak wydawało mi się na początku.Ekscytacja wyruszeniem w niezbadane tereny,pozbawiła mnie chyba trzeźwego myślenia… cóż zdarza się najlepszym.

Jedno jest pewne.Spała idealnie nadaje się na miejsce,w którym można po obcować z naturą,wyciszyć się,czy oddać aktywnością fizycznym… kajaki,czy też wycieczki po lesie. Wydaje mi się,że zima jest jednak zła porą roku ,która w pełni nie odda klimatu tego miejsca!

M+

DSC_0053DSC_0059